Przeczytane #10 – Delia Owens – „Gdzie śpiewają raki”

Przeczytałam piękną książkę.

https://ecsmedia.pl/c/gdzie-spiewaja-raki-b-iext115754013.jpg
Żródło: empik.com

„Gdzie śpiewają raki” to wydana w 2018 roku debiutancka powieść obecnie 73-letniej Delii Owens – zoolożki, badaczki afrykańskiej flory i fauny, autorki kilku międzynarodowych bestsellerów literatury faktu (źródło: lubimyczytac.pl).
Mam ogromną nadzieję, że pani Owens zdąży jeszcze stworzyć co najmniej kilka tak dobrych dzieł literatury pięknej, bo debiut wyszedł jej naprawdę wyśmienicie.

„Gdzie śpiewają raki” opowiada historię Dziewczyny z Bagien. Kilkuletnia Kya porzucona przez rodzinę zostaje sama w rozpadającej się chacie na mokradłach Karoliny Północnej. Mieszka na całkowitym odludziu, gdzie jedynym towarzystwem są zwierzęta zamieszkujące pustkowie. Musi dbać o siebie sama, po skromne zakupy spożywcze wyprawia się łódką do pobliskiego miasteczka, którego mieszkańcy się z niej śmieją i wytykają ją palcami.

Czy Kya skazana jest na życie niewykształconej dzikuski? Niekoniecznie, ponieważ na szczęście poznaje kilkoro życzliwych sobie ludzi. Właściciele sklepiku – Skoczek i jego żona Mabel zaopatrują ją w używane ubrania, inna sklepikarka zawsze wydaje jej kilka centów reszty więcej niż powinna, a spotkany przypadkiem kilka lat starszy kolega Tate zaczyna ją odwiedzać na pustkowiu i uczy ją czytać i pisać. Kya wykazuje się niezwykłą wrażliwością wobec natury, jest wnikliwą obserwatorką, potrafi pięknie malować i opisywać otaczający ją świat.
Tako czyni również autorka – opisy dzikiej przyrody Karoliny Północnej zapierają dech w piersiach i aż chciałoby się choć na jeden dzień zanurzyć w mokrych bagnach i doświadczyć tego cudownego dziewiczego obcowania z naturą.

Jak dla mnie, właściwie książka mogłaby być jednym wielkim opisem przyrody, ponieważ jest tak zgrabnie napisana, że mnie by wystarczyło. Ale jak na powieść przystało, jest tu więcej: oczywiście wątek kryminalny, historia rozkwitu młodej dziewczyny od samotnego porzuconego dziecka aż po zdolną pisarkę i malarkę, odrobina romansu, ciekawy twist na koniec. Historia samotności i pragnienia bliskości z drugim człowiekiem. Historia ogromnej pokory wobec natury.

Czy ja "kupuję" tę opowieść, która wydaje się kompletnie nierealna? Niekoniecznie. Czy mimo tego dobrze mi się czytało tę książkę? Wyśmienicie! Potraktowałam ją trochę jak baśń. Pozwoliła wyrwać mi się z dusznego miasta i pobrodzić w zielonych wodach Karoliny Północnej. Pospacerować boso po mokrym piasku, pozbierać z plaży muszle i pióra rzadkich dzikich ptaków i odetchnąć pełną piersią.

Czekam z niecierpliwością i obawą na ekranizację (premiera w Polsce już za 3 tygodnie!). Z niecierpliwością, ponieważ z chęcią obejrzę to, o czym czytałam i co starałam się wyobrazić jak najlepiej umiałam, ale wiem, że moja wyobraźnia posiada pewne ograniczenia. Dlaczego więc z obawą? Bo w przypadku tak pięknych malowniczych historii zawsze mam wrażenie, że film nie odda tego efektu „wow” i wyjdę z kina rozczarowana 😉 Na szczęście za produkcję filmu zabrała się wspaniała Reese Witherspoon, a to daje nadzieję, że będzie dobrze 😉

Poniżej kilka kadrów z filmu - źródło: imdb.com



Z tego wszystkiego nawet nie zdążyłam zrobić własnego zdjęcia. Ale w przypadku takich książek aż szkoda fotografować czytnik. Chyba zaopatrzę się we własny książkowy egzemplarz, najlepiej w twardej oprawie, bo ta powieść zasługuje na swoje miejsce na moim regale.



0
0
0.000
1 comments